Chevrolet bije rekord zasięgu – cztero-tonowym pickupem! I to rekordową jazdą, która jest tak dziwaczna, że nawet Don Kichot powiedziałby: „Chłopcy, to dla mnie teraz trochę za dziwne.”
Dane tego toczącego się rekordu bajkowej jazdy: 1.059,2 mil lub 1.704,6 kilometra na jednym ładowaniu baterii. Szacunek? Może. Ale warto rzucić okiem na „jak” – bo diabeł tkwi tu nie tylko w szczegółach.
Aerodynamiczny koszmar na cztery tony
Wybrany pojazd nie był smukłym aero-drobnostką z karbonową karoserią, lecz Chevrolet Silverado EV, dokładniej: „Max Range Work Truck”. Brzmi ciężko – i tak jest. Ten potwór waży ponad cztery tony. Jeśli istnieje antyteza do aerodynamiczności, to
zapewne została wyrzeźbiona w przedniej części tego pickup’a. A dzięki 205 kWh pojemności baterii ten kolos ma w brzuchu więcej baterii niż niektóre europejskie portfolio modeli.
Cena wersji seryjnej? Co najmniej 76 295 dolarów – bez podatków, rzecz jasna. Za to dostaje się nie tylko ładownię, lecz także nową definicję pojęcia „długa trasa”.
Od sztuczek, cichej jazdy i odrobinie samousprawiedliwienia
Oczywiście sama masa nie wystarczy na 1.700 kilometrów. Dlatego sięgnięto po sztuczki:
- Opony były napompowane do granic możliwości, aby zminimalizować opór toczenia
- Klimatyzacja? Wyłączona!
- Ładownia? Zakryta.
- Koło zapasowe? Usunięto.
Aby przynajmniej trochę poprawić aerodynamikę, wycieraczki zostały obniżone...
Ale to, co naprawdę imponuje:
tempo. Jechano z prędkością golf-cartu – 20–25 mil na godzinę, czyli maksymalnie 40 km/h! Podróż prowadziła z terenu testowego w Milford na publiczne drogi aż na malowniczą Belle Isle w rzece Detroit. Tam, gdzie i tak nie wolno jechać szybciej niż 25 mil na godzinę, ostatnie kilometry były ciężko przeżuwane.
A rekord świata? Nieoficjalny i wewnętrzny GM...
Mały haczyk w całej historii: Guinness World Records nie było obecne. Oficjalnie zatem rekord zasięgu pozostaje Lucid Air mit seinen 1.205 Kilometern aus dem Juli 2025 der Reichweitenkönig – gefahren unter Aufsicht, wohlgemerkt. Chevrolet natomiast sam się pochwalił. Kto przebył 1.700 kilometrów czterotonowym ciężarówką w
żółwim tempie, zasługuje przynajmniej na trochę PR. Tylko jedno pozostaje pewne: prawdziwym zwycięzcą tej rekordowej jazdy była zapewne cierpliwość testerów.
Was bedeutet das?
Donald Trump ma wpływ – także na General Motors. Według zasady: jeśli chcę mieć rekord, to po prostu go sobie sam wymuszę pod możliwie nierealistycznymi warunkami! Chevy przy tym wcale nie kłamie – ewentualnie oszukuje samych siebie w kieszeń. Bo realnie ten zasięg mógłby być osiągnięty tylko przez ogrodników na Belle Isle, którzy wiosną lub jesienią rezygnują z klimatyzacji, ogrzewania i koła zapasowego. A ponieważ potrzebują otwartej skrzyni ładunkowej, musieliby jeździć jeszcze wolniej – nie wspominając o maksymalnym ciśnieniu